Nie wszystkie książki polecane na studiach zapadają w pamięć – niektóre lądują na półce z etykietą „do przeczytania, jak znajdę czas (czytaj: nigdy)”. Ale ta? To był absolutny strzał w dziesiątkę! Kiedy wykładowczyni rzuciła tytułem, pomyślałam: „Brzmi poważnie – pewnie znowu kilkaset stron teorii, które przydadzą się tylko do egzaminu”. A tu niespodzianka – zamiast kolejnej cegły do odhaczenia, dostałam książkę, która najpierw mnie poruszyła, potem rozczuliła, a na koniec zostawiła z pełną głową refleksji i sercem trochę cięższym, ale też bardziej otwartym.
Dlaczego ta książka jest ważna?
Bo mówi o spektrum autyzmu z innej perspektywy – tej kobiecej. I robi to bez zadęcia, za to z ogromną empatią i zrozumieniem. Przez lata dominował „męski” obraz autyzmu – a dziewczynki, które nie pasowały do schematów, po prostu ignorowano albo diagnozowano… źle. Autorki wreszcie dają im głos. I nie są to suche fakty – to opowieści pełne życia, trudów, prób dostosowania się do świata, który nie chce się dopasować do nich. Ale też opowieści o sile, inteligencji i ogromnym wysiłku, jaki wkładają w codzienność.
Terapeutycznie i po ludzku
Z zawodowego punktu widzenia – ta książka to must-have. Pomaga zobaczyć to, co często jest niewidoczne – szczególnie u dziewczynek, które maskują swoje trudności tak dobrze, że aż znikają z radarów. To taki terapeutyczny kompas – subtelny, mądry i ludzki.
Z perspektywy mamy dwóch osób w spektrum – to było jak rozmowa z kimś, kto rozumie. Serio rozumie. I kto mówi: „Nie jesteś sama. Twoje dzieci nie są dziwne. One po prostu są inne – i to jest w porządku”.
Dla kogo jest ta książka?
Dla rodziców, którzy czują, że coś „nie gra”, ale nikt nie potrafi im powiedzieć co.
Dla nastolatek, które po całym dniu w szkole marzą tylko o tym, żeby nikt się do nich nie odzywał.
Dla kobiet, które przez lata słyszały, że „przesadzają” albo „zawsze muszą być inne”.
Dla nauczycieli, terapeutów i ludzi z otwartymi głowami, którzy chcą naprawdę widzieć.
„Kobiety i dziewczyny ze spektrum autyzmu” to książka, którą przeczytałam z ołówkiem w ręku, potem z herbatą, a na końcu z poczuciem, że powinna ją znać każda osoba pracująca z drugim człowiekiem.
Polecona mi na studiach – i dobrze, że posłuchałam! Bo to nie tylko lektura, to emocjonalna podróż. Czasem trudna, czasem wzruszająca, ale bardzo potrzebna.
Z serdecznością,
Iza z Pracowni Terapeutycznej „Wyjątkowi”
www.wyjatkowi-pt.pl
