Mamy luty.
A luty oznacza dla mnie jedno – minął dokładnie rok, odkąd pracuję w gabinecie Pracowni Terapeutycznej „Wyjątkowi”.
Ten gabinet nie był tylko miejscem pracy.
On uratował mnie przed zagładą.
Pewnie nie wszyscy wiedzą, że ostatnie pół roku 2025 było dla mnie i mojej Rodziny bardzo trudne. Były dni pełne lęku, zmęczenia i bezsilności. Takie, w których człowiek robi wszystko „jak trzeba”, a w środku ledwo się trzyma.
I wtedy były Wyjątkowe Dzieci.
To one każdego dnia dawały mi radość, dumę, śmiech.
To one przynosiły małe i duże sukcesy.
To dzięki Nim przetrwałam.
Jeden pacjent jest ze mną od samego początku tej drogi.
Razem z Jego Mamą wspieramy się w różnych sprawach – terapeutycznych, życiowych, bardzo ludzkich. Z ogromną radością obserwuję Jej postępy, Jej siłę i zmiany, które zachodzą nie tylko w dziecku, ale i w Niej samej. To wielki przywilej móc towarzyszyć komuś w takiej drodze.
Dziś „Wyjątkowi” to nie tylko gabinet.
To także społeczność – ta realna i ta wirtualna.
W tej chwili jest nas 227 obserwujących i jestem z tego naprawdę dumna. Nie jestem osobą technologiczną, social media nie przyszły mi łatwo, dlatego tym bardziej cieszy mnie, że przez ten rok Wyjątkowa Rodzinka tak pięknie się powiększyła.
Chcę z całego serca podziękować wszystkim Rodzinom, którym pomogłam i którym nadal pomagam.
Dziękuję za zaufanie.
Dziękuję za obecność.
Bo bez Was nie byłoby mnie i nie byłoby mnie w tym miejscu, w którym dziś jestem.
Ten rok nauczył mnie jeszcze jednego.
Że pomaganie innym nie zawsze jest oznaką siły – czasem jest sposobem, by samemu przetrwać.
Że terapeuta też bywa kruchy.
Że można dawać wsparcie, jednocześnie ucząc się je przyjmować.
„Wyjątkowi” to nie projekt.
To nie marka.
To nie liczby, zasięgi ani statystyki.
To dzieci, które każdego dnia mierzą się z wyzwaniami,
rodzice, którzy często są wyczerpani, przestraszeni i samotni,
i ja – człowiek, nie ideał – który czasem po prostu robił kolejny krok, mimo że było bardzo trudno.
Jeśli jesteś tu i czytasz ten tekst, to znaczy, że jesteś częścią tej historii.
Może jako rodzic.
Może jako specjalista.
Może jako ktoś, kto właśnie szuka nadziei.
I chcę, żebyś to wiedział(a):
to, co robisz – ma znaczenie.
Nawet jeśli dziś nikt Ci za to nie dziękuje.
Nawet jeśli masz poczucie, że stoisz w miejscu.
Nawet jeśli Twoim jedynym sukcesem jest to, że po prostu przetrwałeś(aś).
Bo czasem przetrwać to już ogromny sukces.
Z wdzięcznością i miłością –
dziękuję i uwielbiam Was,
moja Wyjątkowa Rodzinko 🤍
