„M. — dziecko, którego świat nie nadąża”

/

Wczoraj spotkałam na swojej drodze wyjątkowego chłopca. Ma na imię M.
Ma osiem lat. I umysł, który wyprzedza niejeden dziesięcioletni.
Rezolutny. Bystry. Błyskotliwy.
I jednocześnie — bardzo zagubiony w świecie, który nie potrafi go zrozumieć.

Jego psychoruchowość potrafi przytłoczyć.
Ale jeśli zatrzymasz się na tym tylko — stracisz szansę na poznanie najpiękniejszych zakamarków jego myślenia.
Bo M. to dziecko, którego trzeba usłyszeć — nawet jeśli nie mówi dokładnie tego, co chcielibyśmy usłyszeć.

M. przeżył już wiele, zdecydowanie zbyt wiele jak na swój wiek.
A jednak wciąż się trzyma. Jest dzielny.
Dla swojej Mamy.
Dla Siebie.
Walczy z emocjami, które go przytłaczają. Z niepokojem, którego nie potrafi nazwać. Z ciałem, które reaguje zanim on zdąży pomyśleć.

Leżę dziś w łóżku i myślę: co mogłabym Mu dać?
Nie książkę. Nie plan terapii. Nie kolejny arkusz obserwacji.
Tylko prawdziwą obecność. Autentyczność. Zrozumienie, że inność nie wymaga naprawy.

M. nie rozumie emocji. Czasem nie rozumie ludzi. Ale czy to oznacza, że nie ma prawa czuć i myśleć po swojemu?
Ma prawo powiedzieć: „Nie rozumiesz mnie”.
Ma prawo zrobić coś „niegrzecznego”, co w jego świecie znaczy: „Zauważ mnie. Jestem. Potrzebuję Cię.”

Ale dorośli często tego nie dostrzegają.
Dlaczego?
Bo M. nie pasuje do szablonu.
Bo nie jest „łatwy”, „grzeczny”, „przewidywalny”.
Bo ma autyzm i ADHD.
A świat nadal boi się dzieci, które są „inne”.

A może to właśnie my, neurotypowi dorośli, jesteśmy „dziwni”?
Bo wymagamy spokoju, kiedy w dziecku aż kipi od życia.
Bo oczekujemy ciszy, kiedy jego mózg krzyczy od nadmiaru bodźców.
Bo uczymy „właściwych emocji”, a nie pozwalamy przeżyć tych prawdziwych.

M. nie musi być inny.
To świat musi nauczyć się patrzeć inaczej.

W Pracowni „Wyjątkowi” spotykam wiele dzieci takich jak M.
Dzieci, które nie mieszczą się w systemach.
Dzieci, które nie są „do ułożenia”, bo one nie są do układania.
Są do poznania. Pokochania. Zrozumienia.

M., jeśli to kiedyś przeczytasz — chcę, żebyś wiedział:
Jesteś ważny. 👍
Nie dlatego, że się zmienisz.
Ale dlatego, że jesteś sobą.

A może właśnie to jest największy dar, jaki możemy dać dzieciom takim jak Ty:
Zgoda na ich autentyczność. 🌟
Obecność, która nie ocenia. 👏
Miłość, która nie warunkuje. 💕

Dziękuję Ci, M., że pojawiłeś się na mojej drodze.
To spotkanie zostanie ze mną na długo.

5 1 głos
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Wiola
Wiola
1 rok temu

To co Pani Iza napisała o moim synku, poruszyło mnie bardzo głęboko. Bo w tych słowach jest prawda o nim, taka,której często brakuje w oczach ludzi. To są słowa, które trafiają prosto w ❤️ mamy, która każdego dnia walczy o zauważenie swojego dziecka, o zrozumienie jego świata, jego emocji, jego potrzeb. Mój syn nie prosi o wiele, on po prostu pragnie być widziany. Tak naprawdę!!! Nie przez pryzmat tego, czego nie potrafi, ale tego, kim jest. On potrzebuje obecności, uważności, czułości. Powiedzenia ,, jestem przy Tobie i widzę Cię!”, które dla niego znaczy wszystko. Jestem jego mamą i każdego dnia uczę się od niego. Mój syn to wyjątkowe dziecko:⁠-⁠). Wyjątkowe nie tylko dlatego, że inaczej odbiera świat, ale dlatego, że potrafi uczyć innych, jeśli tylko ktoś zechce naprawdę się zatrzymać i spojrzeć jego oczami. On pokazuje mi rzeczy, których wcześnij nie widziałam. Uczy mnie słuchac ciszy, rozpoznawać drobne sygnały, cieszyć się z maleńkich kroków, które dla nas są ogromnymi skokami. Uczy mnie cierpliwości, wyrozumiałości, ale też odwagi i siły, kiedy jest trudno. To nie jest łatwa droga. Często spotykam się z niezrozumieniem, z oceną, z osamotnieniem. Muszę tłumaczyć, wyjaśniać, udowadniać rzeczy, które jako mama po prostu czuję. Czasem boli mnie, że ludzie tak łatwo patrzą z góry, nie próbując naprawdę zrozumieć. Dlatego tak bardzo poruszyło mnie to co Pani Iza napisała🥺 bo poczułam, że ktoś naprawdę zobaczył mojego syna, że dostrzegł jego wyjątkowość, jego głębię 🥰. Mój syn przyszedł na ten świat nie bez powodu, wierzę w to całym sercem 🫶. On zmienia ludzi, jeśli tylko mu na to pozwolą. I bardzo bym chciała, żeby więcej osób miało w sobie tę gotowość do zauważenia, do bliskości, do wspólnego bycia. Bo to, czego on najbardziej potrzebuje, to właśnie ktoś, kto będzie z nim naprawdę!!! 😘